E: Carlos López jest nie do zatrzymania! Zwycięstwo Wisły w samej końcówce
Po świetnym widowisku w Zabrzu, gdzie po niezwykle interesującym meczu Górnik zremisował z Śląskiem, chcieliśmy dalej trwać w tym radosnym uniesieniu i na deser otrzymać pełen zwrotów akcji i niesamowitych bramek mecz w Krakowie. I chyba trochę się przeliczyliśmy.
Mimo dwóch bramek niezawodnego Carlosa Lópeza przez cały mecz, a zwłaszcza w pierwszej połowie, obie drużyny grały bardzo asekuracyjnie i nie dochodziły do sytuacji bramkowych. Troszkę lepiej było w drugiej połowie, kiedy mogliśmy oglądać jakiekolwiek strzały na bramkę.
PP: Świt walczył do ostatniej minuty [foto]
Spotkanie rozpoczęło się po myśli gości. Hutnik już w 11 minucie objął prowadzenie po strzale Gawęckiego. Nowy nabytek Hutnika, Dariusz Gawęcki, który ma na koncie występy w Ekstraklasie, okazuje się ogromnym wzmocnieniem nowohuckiego klubu. Świt nie zamierzał jednak tanio sprzedać skóry w tym spotkaniu. Kwadrans po przerwie, mocnym strzałem pod poprzeczkę do remisu doprowadził Godyń. Od tego momentu oglądaliśmy już tylko ataki Hutnika i sporadycznie wyprowadzane kontry gospodarzy. Mijały minuty i gdy wszyscy szykowali się już na konkurs rzutów karnych, gola na wagę awansu zdobył Sobala.E: Pasy znów remisują w ostatnich minutach spotkania
Podobnie jak w poprzednim spotkaniu na Kałuży, jedna z drużyn zdobył bramkę wyrównującą w ostatnich minutach meczu, jednak wcześniej tą drużyną była Cracovia, a dziś Jagiellonia. Gdyby można było, przyznałbym dziś obu zespołom po 0 punktów. Gra była wolna, przewidywalna i do bólu niedokładna. Mimo tych niedoskonałości, i Pasy i Jaga strzeliły po jednej bramce. I myślę, że remis jest bardzo dobrym zakończeniem tego meczu, biorąc pod uwagę grę obu zespołów. Pierwsza połowa to dominacja zespołu z Krakowa. Sędzia Paweł Gil mógł podyktować trzy jedenastki dla Pasów, ale na metr jedenasty wskazał tylko raz, kiedy Helik dobrym, mocnym, penetrującym pole karne Jagi podaniem otworzył drogę do bramki Wójcickiemu, który został sfaulowany przez jednego ze spóźnionych obrońców białostoczan. Do piłki podszedł jak zwykle Krzysztof Piątek i jak zwykle dobrze ją uderza, pokonując golkipera Jagielloni. W zasadzie więcej w tej części spotkania nie oglądaliśmy. Jedno uderzenie strzelca bramki z 30 metra, które ledwo dotoczyło się do bramki nie zakwalifikowałbym do ciekawych momentów.
4L: Unia poległa w Rzeszowie [Foto, Wideo]
Meczu ułożył się po myśli gości z Tarnowa. Unia zdobyła bramkę w 24 minucie po strzale Witka. Radość gości trwała raptem 12 minuty. Pięknym strzałem do remisu dorowadził Kaliniec. Po zmianie stron czerwoną kartkę zobaczył Łazarz z Unii i był to przełomowy moment meczu. Grający z przewagą jednego zawodnika Rzeszowianie, w 68 minucie zdobyli zwycięską bramkę po strzale Barszczak. Trzy punkty pozostały więc w Rzeszowie.
E: Sandecja odwraca losy meczu
Udało się zawodnikom Radosława Mroczkowskiego wygrać mecz w Niecieczy pierwszy raz od początku sezonu. Zwycięstwo 2:1 nad Pogonią Szczecin dało im 7 miejsce, tracąc 1 punkt do szóstego Górnika Zabrze. Pierwsza połowa należała jednak do Pogoni. To drużyna ze Szczecina stwarzała sobie dobre sytuacje do strzelenia bramki, ale równie dobrze broniła dostępu do swojej bramki. Na tyle dobrze, że Sandecję stać było tylko na jeden groźny strzał Brzyskiego z rzutu wolnego. Z kolei czerwono-czarni mieli tych sytuacji od groma. Nie tylko bramkowa szansa Formelli, kiedy po zamieszaniu w polu karnym piłka doszła właśnie do niego, a on mocnym strzałem pokonał Gliwę, ale też strzały Nunesa czy Korta. Tylko szczęście i nieskuteczność Pogoni obroniły Sandecję przed utratą kolejnych bramek, bo szanse na to były klarowne.
E: Lechia nadal bez zwycięstwa, Wisła wypuszcza trzy punkty z rąk
Po tej siódmej kolejce Ekstraklasy Lechia Gdańsk może pochwalić się sześcioma meczami bez zwycięstwa. Remis 1:1 to ostateczny wynik tego spotkania, chociaż mecz ten mogła wygrać zarówno drużyna z Gdańska, jak i z Krakowa. Pierwsza połowa zdecydowanie przeszła pod dyktando Wisły Kraków. Dużo więcej strzałów, większe posiadanie piłki i lepsze sytuacje strzeleckie. Wszystko zaczęło się jednak dosyć późno, bo dopiero kwadrans po rozpoczęciu meczu. W 16 minucie pierwszą sytuację miała Biała Gwiazda. Piłkę na prawą stronę do Małeckiego zagrał Kostal, ale mocny strzał w siatkarskim stylu obronił Kuciak. Cztery minuty później hiszpański napastnik, wybrany na najlepszego na boisku, wkręcił obrońcę Lechii w ziemię, po czym spróbował dośrodkować, lecz piłkę wybił zawodnik Piotra Nowaka.

